Logopeda radzi
Sprawność narządów artykulacyjnych
W celu poprawienia sprawności aparatu artykulacyjnego uczymy dziecko prawidłowego
jedzenia.
Co ma jedzenie do czynności mówienia? - zdziwią się niektórzy z Państwa. Tymczasem w toku artykulacji, a więc w czasie wypowiadania słów niezbędne są: ruchliwy język i sprawne wargi, prawidłowo ustawione szczęki, właściwie wysklepione podniebienie twarde i elastyczne podniebienie miękkie.
Wykształcenie tak sprawnych narządów możliwe jest wtedy, gdy dziecko opanuje:
- prawidłowe ssanie,
- połykanie płynów,
- odgryzanie i żucie pokarmów.
Prawidłowe, naturalne przyjmowanie pokarmów podnosi sprawność wszystkich mięśni w aparacie mowy, którego wyspecjalizowaną funkcją jest właśnie mówienie. Jeżeli poświęcamy wiele godzin na rehabilitację narządu ruchu, na masaże, bierne i aktywne wykonywanie określonych ruchów po to, by nauczyć dziecko pełzania, raczkowania, chodzenia to musimy równie intensywnie zajmować się usprawnianiem narządów mowy.
Ćwiczenia, które usprawniają narządy biorące udział w artykulacji umożliwią wypowiadanie podstawowych dźwięków takich jak a, o, - które wymagają stosunkowo prostego ułożenia języka i warg. Zamykanie ust podczas jedzenia ułatwi realizowanie spółgłosek p, b, m, których wymowa wymaga już napięcia i krótkiego zwarcia warg. Żucie i przesuwanie pokarmu w ustach wymaga pracy języka, którego sprawność pozwoli dziecku wypowiedzieć między innymi t, n, cz , spółgłoski , które wymagają lekkiego uderzenia językiem o zęby, podniebienie.
Wniosek nasuwa się jeden: dziecko musi jak najwcześniej jeść różnorodne pokarmy, jak najszybciej trzeba zakończyć karmienie butelką i przejść od papek do jedzenia pokarmów stałych.
Szkodliwe dla rozwoju mowy jest długotrwałe karmienie butelką. Sprzyja ono przetrwaniu wczesno-dziecięcego połykania, które charakteryzuje się silnym ruchem części środkowej języka i osłabieniem jego czubka. Niewłaściwie kształtuje się podniebienie twarde, które przez silny nacisk grzbietu języka wysklepia się zbyt wysoko. Dzieci, które długo używały butelki mają kłopoty z wymową głoski l, sz, mówią ś, ć, ź zamiast s, c, z .
Jedzenie papek nie uruchomi dostatecznie języka, nie pobudzi żuchwy do intensywnego ruchu, mięśnie policzków i warg będą tak słabe, że trudno będzie opanować ślinotok. Niesprawny, mało ruchliwy język nie poradzi sobie z artykulacją głosek podobnych, mało zróżnicowanych pod względem ruchu i napięcia języka np. ś-ć, t-d , s-sz.
- Karmienie niejadków wymaga od nas dużo cierpliwości, spokoju i bardzo, bardzo dużo czasu ale jest niezbędne by dalej pracować nad rozwojem mowy. Dziecko uczy się w czasie jedzenia! Poznaje nazwy potraw, ich kolory, różnicuje pokarmy, uwrażliwiając zmysł smaku, węchu, dotyku. Poznaje, co twarde, co miękkie, a co płynne, co słone, słodkie, kwaśne. Przecież dla nas to też ważna strona życia -jedzenie. Dziecko podczas jedzenia wyraźnie pokazuje co lubi, może i powinno dokonywać choćby ograniczonego wyboru (np. "już dość", albo "chcę jeszcze"). Musimy to uszanować, jednocześnie wprowadzając nasze zasady, którym dziecko musi się podporządkować.
Warto stale pamiętać, że:
- karmimy dziecko zawsze w tym samym miejscu, dziecko siedzi, nie chodzi (jak widać z doświadczeń w przedszkolu każde dziecko potrafi tę czynność opanować)
- zachowujemy spokój mimo trudnych zachowań dziecka (dobrze jeżeli dziecko karmi ta sama osoba, nie dająca się "wyprowadzić z równowagi")
- jedzenie powinno być dla dziecka przyjemnością a więc postępujmy tak by nam (dziecku i karmiącym) było miło
- stopniowo ograniczamy wszelkie papki bez koloru, smaku i zapachu na korzyść nawet zmiksowanych ale podawanych oddzielnie jarzyn, mięsa, ziemniaków
- dla dobra dziecka, dla rozwoju jego wszystkich zmysłów musimy stale wzbogacać repertuar podawanych potraw i nie ulegać zbytnio jego sztywnym zachciankom. Jeżeli "kocha" frytki i kurczaka to warto przeplatać każdą frytkę małym kęsem czegoś czego dziecko jeszcze nie zna. Przełknięcie tego kęsa może być nagrodzone następną frytką.
- przed i po posiłku powinniśmy zadbać o krótką zabawę (ruchową, paluszkową, czytanie ulubionego wierszyka, odtworzenie ulubionej piosenki), tak by trudne sprawy zawiązane z jedzeniem kojarzyły się również z jakąś chociażby najdrobniejszą przyjemnością.
W czasie jedzenia możemy zachęcać dziecko do chwytania łyżki, widelca i manipulowania nimi (te pierwsze ruchy ręką pod kontrolą wzroku, później pomogą dziecku operować ołówkiem, kredką).
Możemy wykorzystać jedzenie do zabaw usprawniających język.
- Dziecko zlizuje sos, jogurt z talerzyka (jak kotek)
- Dziecko zlizuje jogurt z lusterka (może coś narysuje językiem-kreskę, kropkę, kółko)
- Dziecko zlizuje jogurt (budyń, mus) z dolnej wargi, z górnej, z kącików ust, a po wielu próbach oblizuje wargi w koło (jak piesek)
- Dziecko zlizuje miód z podniebienia (jak miś)
- Dziecko zlizuje z patyczka nutellę, masę orzechową itp. (jak mama)
Dobrze jeżeli w zabawę włączy się mama czy tato i najpierw pokaże dziecku jak zlizuje kroplę jogurtu z wargi, jak sięga językiem do kącików ust, jak śmiesznie i wesoło wygląda z ustami wymazanymi budyniem lub dżemem.
To musi być zabawa! Jeżeli zrobimy z tego ć w i c z e n i e, nudny obowiązek, nie możemy oczekiwać efektów ani współpracy ze strony dziecka.
Pamiętajmy, że podstawową formą aktywności dzieci w wieku przedszkolnym jest zabawa i wszystkie formy rehabilitacji musimy ubierać w zabawę.
Zabawy usprawniające wargi to:
- Lekkie potrącanie warg palcem wskazującym (gramy jak na instrumencie strunowym
- Zaciskanie warg (gdy chcemy włożyć dziecku do buzi płytkę przedsionkową, której nie lubi)
- Zaciskanie w wargach patyczka od lodów (wąsy kota)
- Delikatne łączenie warg (palcem wskazującym i środkowym, słychać lekkie p kłapiemy jak piesek )
- Robienie z warg ryjka a w następnym etapie poruszanie nim (jak świnka, jak królik )
- Schowanie warg, nakładanie górnej wargi na dolną i dolnej na górną ( często podczas zlizywania językiem jogurtu dziecko spontanicznie "pomaga sobie" wargami)
- Picie przez rurkę, dmuchanie, nadymanie buzi (balonik) też usprawnia wargi.
Dla starszych dzieci musimy wymyślać bajki o "języku wędrowniku", który idzie w góry, wspina się po skałach (podniebienie, zęby), o języku który jest zwinny jak myszka i ucieka przed kotem (wysuwanie języka i błyskawiczne schowanie go do ust z zaciśnięciem warg), o języku, który jest jak smok , którego nie puszczą rycerze (język chce się wysunąć z ust, ale mocno złączone zęby na to nie pozwalają). Język może też być sprawny jak trąba słonia (zwija się w rulonik, sięga do ostatniego zęba trzonowego na górze, na dole - "słoń chce zerwać liście z palmy, krzewu"). Takich bajek musimy wymyślać wiele, żeby nie zanudzić dziecka trudnymi ćwiczeniami języka i warg. Takie opowiadania mają też aspekt poznawczy i ogólnie rozwijający. Dostarczamy przecież dziecku nowych wiadomości. Oglądając filmy o zwierzętach możemy odwoływać się do własnych przeżyć dziecka -"ten słoń tak rusza trąbą jak ty językiem" itp. Zabawy muszą trwać bardzo krótko 3-5 minut, trzeba je urozmaicać i systematycznie powtarzać.
W gabinecie logopedycznym dzieci lubią zabawę w miny. Oboje patrzymy w lustro i staramy się naśladować wzajemnie układ warg, ruchy języka, robić "głupie, śmieszne miny". Dzieci są przy tym bardzo pomysłowe i świetnie się bawią nie podejrzewając, że intensywnie ćwiczą narządy mowy.
Można też rysować schematyczne "buzie z minami", lub wykorzystać specjalne książeczki ("Śmieszne minki dla chłopczyka i dziewczynki"). Najważniejsze jest to, że dorośli bawią się z dzieckiem a nie zlecają mu "zadań do odrobienia".
Myślę, że Państwo mają własne, sprawdzone zabawy, których celem jest poprawa motoryki narządów mowy. Bardzo prosimy o podzielenie się z nami tymi doświadczeniami, gdyż każdy nowy pomysł urozmaici repertuar stosowanych ćwiczeń i ułatwi naszym dzieciom przejście do pracy nad opanowaniem właściwej artykulacji. Może opiszą Państwo takie zabawy w gazetce lub omówią je z logopedą prowadzącym dziecko.
Maria Płaszczewska, logopeda
Wróć do spisu treści